niedziela, 20 września 2015

Dlaczego tylko brudy nie czytają?

Dlaczego tylko brudy nie czytają?

Bo nie czytają = nie ruchają. A przynajmniej nie tych bardziej ogarniętych lasek. W dzisiejszym odcinku dowiecie się co to książki i do czego służą. Powinni nauczyć was tego w szkole, ale pewnie większość z was nawet nie ruszała tego gówna, które rozdają za darmo w szkolnych bibliotekach. Całkiem słusznie. Czytanie lektur to najlepsza droga do spierdolenia sobie życia. Twoja nauczycielka od polskiego czytała lektury. I teraz zarabia najniższą krajową do tego użerając się z bandą debili. Jednak lektury to nie jedyne książki. Porównam  je wam do czegoś co może załapiecie - dziewczyny. W szkole pokazują wam tylko pryszczate grubaski oblane majonezem, ale to chyba nie znaczy że nie chcecie pociupciać z ciekawą, bystrą i ładną laską? No to ja was poznam z kilkoma moimi "koleżankami", żebyście nie musieli całe życie mieć w pamięci tych szkolnych pasztetów. 

Pięć prawdziwych lektur dla brudka analfabety

1. Imię Wiatru - Patrick Rothfuss

W powieści poznajemy Kvothe - kozaka, czarodzieja, muzyka, człowieka orkiestrę. Jego czasy świetności dawno przeminęły, teraz prowadzi gospodę na jakimś zadupiu, jednak namówiony przez Kronikarza zaczyna opisywać nam swe życie. A miał gość te życie ciekawe, bieda, seks, nauka. O wszystkim tym opowiada w sposób zajmujący i ciekawy. Pierwszą część cyknąłem w dwie nocki, a trzeba tu nadmienić że bydle ma prawie dziewięćset stron. Całą historię poznacie już niedługo, bo gdy zakończycie czytać ten tekst wbijacie na allegro czy gdziekolwiek indziej i zamawiacie tą książkę.

2. Harry Potter - J.K. Rowling

Tutaj nie ma co się rozpisywać - słyszeli o tym wszyscy, jednak z jakiegoś powodu nie wszyscy czytali. Moja opinia co do tej powieści będzie bardzo subiektywna - moja pierwsza samodzielnie przeczytana książka. Jednak to nie zmienia prostego faktu, "Harry Potter do Star Wars naszego pokolenia" - jak powiedział ktoś mądry, ale nie pamiętam kto. Żal nie znać i choć książka jest pisana pod młodego widza, to spodoba się każdemu.

3. Kroniki żelaznego druida - Kevin Hearne

Idealna lektura dla tego zestawienia - przyjemna, ciekawa. Pisana przez nauczyciela pasjonata. Opowiada historię Atticusa - druida który chodzi po tej ziemi już od dwóch tysięcy lat. Mimo swego wieku, dzięki swym wywarom zachował młodość i wigor. Pożytkuje swą energię jak normalny dwudziestolatek - na seksie, walce z bogami różnych panteonów i na zabawie ze swoim gadającym psem. Dzięki tej książce możecie poznać kulturę celtycką, skandynawską, słowiańską, więc przyjemne z pożytecznym, polecam.

4.  Troja - David Gemmel

Long story short - jest to interpretacja  legendy o sławnym mieście Troi, historia Heleny i Parysa opowiedziana z kompletnej innej strony. W powieści poznamy wszystkie sławne postacie z Hektorem i Odyseuszem włącznie. Wspaniała trylogia, trochę poważniejsza niż poprzednie dwie książki - tylko dla ogarniętego widza. Dorosły nie zawsze = ogarnięty, gimby.

5. Wiedźmin - Andrzej Sapkowski

Oczywiście nie przepuścił bym gdybym nie wcisnął tu czegoś z naszego poletka. Książka ostatnio popularna dzięki studiu CDProjekt, ale dla tych którzy mimo to nie słyszeli albo co gorsza nie byli zainteresowani to na szybko. W powieści poznajemy historię Geralta - zabójcy potworów. Wydawało by się że to tradycyjne fantasy, jednak cytując klasyka - nic bardziej mylnego. Mamy tu poruszane kwestie rasizmu, ksenofobii i innych XXI wiecznych przypadłości ukazane w świecie średniowiecza na sterydach, z elfami, krasnoludami i smokami. Sapkowski jest mistrzem tworzenia realistycznych światów i bohaterów. Jak już przeczytacie tych 8 książek to zapraszam do pogrania w gry z tego uniwersum bo są to jedne z najlepszych polskich produkcji docenianych również za granicą.

Dzisiejszy post wyszedł mi trochę długi, jednak ktoś musi edukować te nasze społeczeństwo. Ta lista to nie jest pięć najlepszych książek na świecie - to jedynie lektury które musicie przeczytać i które przy okazji nie odstraszają skomplikowaniem i zagmatwanym wątkiem. Wracając do naszego porównania - są to dziewczyny ładne, całkiem bystre, ale nie super laski z dyplomem. Dziewczyny z sąsiedztwa do których masz szansę startować. Żeby podbić do takich koleżanek musisz mieć o czym gadać i warto, żeby te gadanie nie kończyło się na tym, jak bardzo się ktoś najebał. Ogarnięte dziewczyny lecą na mózg, a najprzyjemniejszy sposób na ćwiczenie go to własnie czytanie. Dlatego tylko brudy nie czytają. Teraz lećcie czytać, cokolwiek co macie pod ręką, nawet szkolne lektury bo mimo żartów  to  jednak fakt, że ktoś jest gruby i brzydki nie znaczy, że nie ma czasami czegoś mądrego do przekazania. DOTARŁO?


niedziela, 13 września 2015

Początek/Jedyny słuszny sport

Świat według Kubusia

Witaj w mym krulestwie. Krainie marzeń, w której próbuję was brudy nauczyć, jak żyć poprawnie, jak zlikwidować w sobie wrodzoną spierdolinę i zwyczajnie wygrać. Nie radzisz sobie w życiu? Inni śmieją się z Ciebie, a ty nie wiesz dla czego? Tutaj poprawię twoją sytuację, wystarczy, że zastosujesz się do moich zaleceń. Wszystkie porady są wyciągnięte wprost z mojej głowy i z moich doświadczeń, jeśli z czymś się nie zgadzasz - pisz, chętnie wytłumaczę Ci, że nie masz racji.

Zaczniemy od czegoś lajtowego:

Jedyny słuszny sport


Aż głupio mi o tym pisać, bo już to oczywiście wiecie, wy moje kochane brudki, jednak dla tych którzy dalej mają jakieś złudzenia to czas was oświecić. Piłka nożna jest jedynym akceptowalnym sportem. Reszta dyscyplin to jedynie przechowalnie dla tych którym się nie udało uzyskać sukcesu w piłce. Grasz w siatkę? Spoko, nie mam nic do pedałów. Kosz? Pewnie jesteś za wolny na piłkarza. Ręczna? Po co to uprawiać, jeśli to piłka nożna, tylko gorsza, bo grasz rękami. Ale te dyscypliny to i tak jeszcze nic - przynajmniej możemy przyjąć że są to sporty - słabe bo słabe, ale sporty. No, ale jeśli ktoś chce mi powiedzieć że jazda konna jest sportem to błagam. Albo szachy. Nie mam nic do szachów, rozwijająca zabawa - ale nie sport. Czas wymyślić osobne określenie na takie aktywności - przynajmniej gry komputerowe sobie z tym poradziły dodając E do słowa sport. Tak żeby nie miał nikt wątpliwości że prawdziwą dyscypliną to to nie jest. Tak samo jakieś jeżdżenie na łyżwach, nartach, rowerach i chuj wie czym jeszcze. Nie. To nie jest sport. Kiedyś może rozpisze wam wzór jak sobie poradzić z odróżnianiem tych drobnych zależności, jednak może być to dla was pierwsze zadanie domowe:

Pomyśl i napisz czym się różni sport od aktywności sportopodobnej?

"Ale krulu nie wytłumaczyłeś czemu akurat nożna jest najlepsza!", spokojnie brudku już wyjaśniam - 
1. Mam do niej sentyment.
2. Bardzo opiera się na zgraniu, cały zespół musi pracować jak dobrze naoliwiona maszyna, żeby cokolwiek zdziałać.
3. Używasz nóg, jest to bardziej wymagające, niż jakieś banalne trzy ruchy w siatkówce.
4. Duży element losowy, miedzy innymi dzięki temu że patrz pkt 3.
5. Niezbędna jest w niej obserwacja i myślenie. 

IQ piłkarza Franka Lamparda wynosi ponad 150 pkt.

6. Wymaga wszechstronności - musisz dobrze skakać, mieć dobrą kondycję, szybko biegać, być zwrotnym, silnym, zwinnym i ogólnie zajebistym.
7. Jednak by w nią grać, nie musisz mieć ani jednej z tych cech, dalej możesz w nią grać, kaleczyć i się dobrze bawić z przyjaciółmi.


Dzisiaj krótko, żebyście nie musieli za dużo myśleć, móżdżki mogą wam się przegrzać od zbyt dużego wysiłku po wakacjach. Jak już dowiedzieliście się w co pozwalam wam grać, to teraz ruszać się na boisko!

Ps. Borussia Dortmund jedyny słuszny klub.

W następnym odcinku: "Czemu tylko brudy nie czytają "